To miał być pożar budynku mieszkalnego z możliwymi ofiarami. Zgłoszenie na numer alarmowy postawiło minionej nocy (23 lutego) na nogi służby ratownicze. Okazało się, że był to bezmyślny żart. Sprawca został już namierzony.
Około godziny 1.30 w nocy na numer alarmowy 112 zadzwonił mężczyzna informując, że w Poraju, gm. Chorkówka pali się budynek mieszkalny. Dramatycznym głosem opowiadał, że z płonącego domu wyciągnął dwie osoby, ale ogień już się tak rozprzestrzenił, że drugi raz nie da rady już wejść.

- Na miejsce wysłane zostały dwa zastępy z JRG PSP z Krosna oraz zastępy z OSP z Faliszówki i Kobylan. Po przyjeździe i dokładnym sprawdzeniu okazało się, że nie ma żadnego pożaru i był to alarm fałszywy. Także numer, z którego wykonano telefon, już nie odbierał - powiedział mł. bryg. Dariusz Gruszka z KM PSP w Krośnie.

Sprawą zajęła się policja. Jak poinformował asp. Tomasz Czelny z KMP w Krośnie sprawca fałszywego alarmu został już namierzony. Jest to mieszkaniec gminy Chorkówka. Czynności w tej sprawie wykonuje Komisariat Policji w Dukli, a sprawcy bezmyślnego żartu grozi odpowiedzialność karna przed sądem.